niedziela, 7 kwietnia 2013

I. Walka


Rozdział zawiera cytat z Pisma Świętego, chciałabym zaznaczyć, że nie miałam w zamiarze obrażać religii. To po prostu na potrzebę opowiadania.

Hinata

Spojrzałam na dziewczynę siedzącą obok mnie. Brązowe włosy  były związane w dwie kitki, a duże, czekoladowe oczy mieniły się od promieni słonecznych. Grzywka opadała jej na czoło, więc dziewczyna nałogowo ją poprawiała, lecz z marnym skutkiem. Poirytowana brunetka zaprzestała tej czynności i przymrużyła oczy. Wiaterek muskał jej twarz.
Rozglądnęłam się naokoło. Siedziałyśmy pod wielkim drzewem wiśni. Miejsce, w którym byłyśmy, znajdowało się na wzgórzu. Było stąd widać całą naszą wioskę. Światło słońca odbijało się od kolorowych dachów domów. Konoha – mała mieścina, niezwykle urokliwa. Każdy się tutaj znał, więc łatwo poznać obcego przybysza, co za tym idzie – wroga.
Zaciągnęłam się zapachem kwiatów wiśni. Uwielbiałam je. Były takie delikatne i kruche. Zawsze kojarzyły mi się tylko z jedną osobą. Westchnęłam głośno, brunetka spojrzała na mnie ze zdziwieniem, wymalowanym na twarzy.
- Coś się stało Hinata? – zapytała z troską w głosie.
- Nic. – odpowiedziałam, bawiąc się źdźbłem trawy.
Brunetka wzruszyła tylko ramionami i wróciła do poprzedniej pozycji.
Słońce było wysoko nad horyzontem, promienie oświetlały moją twarz. Lubiłam taką pogodę. Włosy powiewały mi, pod wpływem delikatnego wiaterku.
Siedziałyśmy z TenTen już tak dłuższy czas, gdy zobaczyłyśmy biegnących w naszą stronę dwóch chłopaków. Po chwili mogłyśmy stwierdzić, kim są – oczywiście Naruto i Kiba. Dwóch pełnych życia tamerów, kilka sekund później stali przy nas, opierając dłonie na kolanach i ciężko dysząc.
- Stało się coś, że tak pędziliście? – zapytałam zniecierpliwiona.
- Główna brama została zaatakowana przez Sariela! – wydyszał Naruto.
Razem z TenTen zerwałyśmy się na równe nogi. Wiedziałam, że coś się za niedługo wydarzy. Stanowczo ostatnio było zbyt cicho.
Wszyscy udaliśmy się pędem w stronę głównej bramy. Wydawało mi się, że czas płynie wolniej, sekundy się przedłużały, a nasz cel oddalał się. Czyżby stres? Bardzo możliwe.
Pędziliśmy wąskimi uliczkami wioski. Starałam się nie rozglądać na boki, żeby nie oglądać przerażonych twarzy ludzi. Moje serce by wtedy nie wytrzymało i nie potrafiłabym utrzymać emocji na wodzy. Póki, co byłam spokojna. Na twarz przybrałam maskę obojętności, a w oczach można było dostrzec nutkę determinacji.  Zacisnęłam dłonie w pięści.
Naruto razem z Kibą gnali na przedzie. Po chwili dołączył do nich zziajany Shikamaru.
Czułam napiętą atmosferę między nami. Nikt się nie odzywał, więc biegaliśmy w ciszy. Nagle usłyszeliśmy głośny huk, dochodzący od głównej bramy. Przyspieszyliśmy, nie mogliśmy tracić czasu.
Byłam zaniepokojona. Dziwne uczucie przeszywało mnie na wskroś, nie miałam pojęcia, co to takiego. Starałam się nie panikować. Wypuściłam sporą dawkę powietrza z ust, dla uspokojenia.
TenTen spojrzała na mnie.
- Stało się coś? – zapytała zatroskana.
- Nic. – odpowiedziałam zdawkowo.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, tylko uśmiechnęła się pocieszająco.
Po jakże szybkim biegu dotarliśmy na miejsce. Nie mogliśmy na razie nic stwierdzić, gdyż w powietrzu unosiły się kłęby dymu, które utrudniały nam widoczność.
Do moich nozdrzy dostał się drażniący pył, więc solidnie kichnęłam. Przez ten wyczyn otworzyłam nieświadomie swoje usta, co było szczytem głupoty. Zaczęłam się mocno dusić, a drobinki pyłu osadzały się w moim gardle. Kaszel był nie do opanowania. Dopiero mocny cios w plecy zadany przez TenTen pomógł mi na tyle, że mogłam się uspokoić.
Staliśmy całą grupą w kłębie dymu i nie widzieliśmy nic. Zdani byliśmy na zmysł słuchu.
Do moich uszu dochodziły odgłosy walki, krzyki, błagania o litość. Fala dreszczy przeszła przez moje plecy, oczy zaszkliły się. Nienawidziłam demonów. W końcu to one odebrały mi najważniejszą osobę w moim życiu. Nadal za nią tęskniłam.
Czy znacie to uczucie, tę pustkę, po stracie bliskiej osoby? Ten ból, co rozrywa od środka, rozpacz, niezrozumienie. Wszystko traci sens. Zadajemy sobie pytanie: „Dlaczego?” a i tak nie dostajemy odpowiedzi. Nie ma nikogo, kto by ją nam udzielił.
Stałam tak i próbowałam uspokoić myśli. To nie czas na to. Trzeba się skupić i nie dać się zdekoncentrować. Spokój to podstawa.
Dym lekko opadł, przez co zwiększyła się widoczność. Widziałam zarysy postaci, leżących naokoło ciał ludzi. Spojrzałam w górę i zobaczyłam jego…
Wisiał w powietrzu, unosząc się na czarnych, trzymetrowych skrzydłach. Ubrany był w czarną hakamę* – szerokie, plisowane spodnie – pod tym miał kimono, do tego koshiitę*, himo* oraz pas obi.* Kimono było w kolorze czarnym. Na nogach białe tabi* – skarpety o dwóch palcach – i geta* – drewniane sandały.
Twarz miał pociągłą, o męskich rysach. Czarne jak węgiel oczy, mroziły krew w żyłach, a krótkie, hebanowe włosy, powiewały na wietrze. Oblicze miał bez wyrazu, obojętne.
Nagle spojrzał w moim kierunku i uśmiechnął się zadziornie. Wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego.
Mężczyzna zniżył się ku ziemi, lądując na niej. Dym opadł już całkowicie. Wszyscy skupiliśmy wzrok na demonie.
Muszę przyznać, że prezentował się całkiem przyzwoicie. Był bardzo przystojny, ale to cecha każdego demona. Pewnie uwiódł już niejedną kobietę, a potem ją zabił – czyli wyssał z niej duszę.
 Ku naszemu zdziwieniu mężczyzna zaczął konwersację.
- Witam Was kochani! – przywitał się, a zza jego warg wyłoniły się śnieżnobiałe zęby – Jestem Sasuke Uchiha, demon znany, jako Sariel. Przybyłem po Was. Mam nadzieję, że załatwimy to pokojowo, gdyż nie chcę używać przemocy. – zaśmiał się.
Na mojej twarzy zawitał grymas niezadowolenia. Głos zabrał Shikamaru.
- Chyba nie jesteś zbytnio inteligentny, skoro twierdzisz, że tak po prostu z Tobą pójdziemy.
- No cóż.. Chciałem być miły, ale skoro nie pójdziecie po dobroci to zabiorę Was siłą. – krzyknął i wyciągnął z pochwy katanę.
Tsukę – rękojeść japońskiego miecza – miał wykonaną z miedzi, oplecione jedwabiem – oplotem tsukamaki*. Rękojeść kończyła się metalową nakładką – kashirą*. Tsuba* wykonana była z miedzi.
Demon uśmiechnął się zadziornie i zniknął z pola widzenia. Rozglądaliśmy się na boki, lecz nigdzie nie mogliśmy go dostrzec. Nagle Sariel „spadł z nieba” i to do słownie, w każdym znaczeniu. Takie wyczyny to zapewne błahostka dla niego. Pojawił się przed Shikamaru, zadał mu solidnego kopa w brzuch. Chłopak przeleciał pomiędzy nami i uderzył w drzewo. Nie był wstanie się bronić, gdyż nie potrafił wydobyć z siebie żadnego dźwięku.
Sasuke pojawił się trzy metry przed nami. Wszyscy skupiliśmy na nim wzrok.
TenTen sięgnęła do swojego paska, po czym wyciągnęła zza niego pistolet. Szybkim ruchem go odblokowała i wycelowała w intruza.
- Giń skurwielu! – krzyknęła oddając strzały.
Sariel ominął je wszystkie, na co dziewczyna przeklęła siarczyście.
– Skubany szybki jest. - mruknęła pod nosem.
Dziewczyna przystanęła obok mnie na lekko ugiętych nogach. Kątem oka zauważyłam, że Shikamaru powoli się podnosi i staje na równe nogi.
Blondyn wyciągnął zwój i nadgryzł kciuk, narysował pentagram swoją krwią.
- Demonie ciemności i ognia, proszę użycz mi swojej mocy. Przybądź w świetle ognistej chwały! – powiedział Naruto.
Nagle z kłębu dymu wyłonił się wielki, dziewięcioogoniasty lis. Oczy miał piekielnie czerwone, zęby wyostrzone.
- Ej! Lisie! – krzyknął do niego Naruto.
- Trochę szacunku byś okazał głąbie, a nie mówił jak do zwierzęcia! – oburzył się dziewięcioogoniasty i zawarczał groźnie.
- No dobrze, już dobrze! – mruknął blondyn – Kuramo! Bądź moim towarzyszem w walce.
- No i to rozumiem.. – odparł lis.
Oczywiście Sariel nie próżnował. Z jego katany zaczęły wypływać błyskawice i to w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Zmierzał w moją stronę. Ubrałam czarne rękawiczki, które od wewnętrznej strony dłoni, miały odznaczone białe pentagramy*. Były one pokropione wodą święconą. Osobnik w coraz szybszym tempie zbliżał się do mnie, a w pewnej chwili zniknął z pola widzenia.
Rozglądnęłam się naokoło. Wszędzie walały się jakieś gruzy, odpadki, gdzieniegdzie jeszcze się dymiło. Nigdzie nie zauważyłam postaci Sasuke. Słyszałam tylko krzyki Naruto, który kłócił się z lisem, narzekanie Shikamaru i wrzaski Kiby. Ten ostatni próbował przyzwać swojego demona, lecz coś mu nie wychodziło.
Westchnęłam, ale nadal byłam czujna. Nagle pojawiła się przede mną postać bruneta. Kilka piór z jego jadem były wycelowane prosto w moją stronę.
Zacisnęłam dłonie w pięści, próbując ominąć zatrute narzędzia. Niestety nie udało mi się to na tyle dobrze, drasnęło mnie jedno z nich. Przeklęłam siarczyście pod nosem i chwyciłam się za pieczące ramię. Muszę szybko dostać antidotum, gdyż może sparaliżować moje ciało.
Demon zaśmiał się szyderczo.
- Teraz będziesz moja kapłanko!
- Chyba śnisz.. – wysyczałam przez zęby.
Po chwili pojawili się przy mnie Naruto razem z Kuramą, Kibą i Akamaru.
- Żryj gruz cyganie!* – wykrzyczał blondyn i z lisem, naparł na demona, lecz ten był szybszy i uniknął ciosu.
Do chłopaków dołączył Shikamaru.

Umiłowani,
nie dowierzajcie każdemu duchowi,
ale badajcie duchy, czy są z Boga,
gdyż wielu fałszywych proroków
pojawiło się na świecie.

Po tym poznajecie Ducha Bożego:
każdy duch,
który uznaje,
że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga.

Każdy zaś duch,
który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga;
i to jest duch Antychrysta,
który - jak słyszeliście - nadchodzi
i już teraz przebywa na świecie.

Wy, dzieci,
jesteście z Boga i zwyciężyliście ich,
ponieważ większy jest Ten, który w was jest,
od tego, który jest w świecie.

Oni są ze świata,
dlatego mówią tak, jak [mówi] świat,
a świat ich słucha.
My jesteśmy z Boga.
Ten, który zna Boga, słucha nas.

Kto nie jest z Boga, nas nie słucha.
W ten sposób poznajemy
ducha prawdy i ducha fałszu.


Demon pod wpływem świętych słów, wydobył z siebie przeraźliwy pisk.
Ja stałam i nie mogłam się ruszyć. Moje ciało w bardzo szybkim tempie drętwiało. Obraz zrobił się nie ostry, oczy zaszły mgłą. Opadłam bezwładnie na ziemię.


***


TenTen

Cholera, co za skurwiel z tego Sariela. – pomyślałam. Zobaczyłam jak Hinata upada i nie wstaje. Kurwa, pewnie zatruł ją jadem. – przemknęło mi przez myśl.
Rozglądnęłam się naokoło. Naruto razem z Kibą, swoimi demonami oraz Shikamaru walczyli z kruczowłosym. Radzili sobie całkiem nieźle, więc postanowiłam zabrać naszą kapłankę do szpitala. Krzyknęłam jeszcze do chłopaków.
- Idę z Hinatą do lekarza! – nie wiem czy mnie usłyszeli, ale mniejsza z tym.
Wzięłam dziewczynę na ręce, nie była ciężka – i całe szczęście, bo nie mam ochoty niczego dźwigać.
Biegłam przez opustoszałe uliczki wioski. Ludzie pozamykali się w swoich domach. W sumie wcale się im nie dziwię – są bezbronni.
Po kilku minutach już było widać budynek szpitalny. Przyspieszyłam. Chwilę później wpadłam zdyszana do środka i podbiegłam do recepcji. Za ladą siedziała krótkowłosa brunetka o zielonych oczach.
- Mam tutaj poszkodowaną! Została ukąszona przez demona Sariela! – wykrzyczałam na jednym wydechu.
- Proszę zanieść pacjentkę do Sali numer sto dziesięć, która znajduję się na pierwszym piętrze. – odpowiedziała, zrywając się na równe nogi.
Wybiegłam na górę po schodach i udałam się w wyznaczone miejsce. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
Po chwili granatowo włosą zajęli się specjaliści.


***


Naruto

Walka z demonem nie jest taka łatwa jak się wydaje – szczególnie pokroju Sariela. To trudny przeciwnik, posługujący się dwoma żywiołami, błyskawicą oraz ogniem.
Dostałem w ramię, powoli z rany sączyła się krew. Syknąłem przez zęby. Mimo bólu, byłem bardzo zdeterminowany. Razem z chłopakami, musimy wygrać tę walkę.
Napierałem na demona razem z Kuramą. Do naszych uszu dochodziły dźwięki ocierających się o siebie metali.
Spojrzałem na Kibę i Shikamaru, zawzięcie o czymś dyskutowali. Pewnie omawiali plan działania.
Nie mogłem dać się zdekoncentrować. Zatrute pióro przeleciało koło mojego ucha. Wzdrygnąłem się.
- Tylko na tyle Cię stać? – zadrwiłem z Sariela. Ten rzucił mi krótkie, złowrogie spojrzenie.
Natarł na mnie z jeszcze większą siłą. Przez jego katanę przechodziły prądy błyskawic. Niestety zareagowałem zbyt wolno, przez co zostałem draśnięty – co za tym idzie – moim ciałem delikatnie wstrząsnęło. Sparaliżowało mnie przez sekundę. Krople potu spływały po mojej skroni. Zrobiło mi się niesamowicie duszno. Zachłysnąłem się sporą dawką powietrza. Po chwili mogłem swobodnie oddychać. Demon spojrzał na mnie z satysfakcją. Stanąłem na równych nogach.
- Teraz ja pokażę, co potrafię – szepnąłem do siebie.
Chwilę później obok mnie, pojawili się moi towarzysze walki.
- Naruto! Shikamaru! Pokażmy, na co nas stać! – krzyknął Kiba.


***

[ Muzyka ]

Ten Ten

Sekundy się dłużyły. Minuty trwały wieczność. Siedziałam na twardym krześle w szpitalnym korytarzu. Zdecydowanie nie przepadałam za takimi miejscami. Przytłaczała mnie biel ścian. Spojrzałam na zegarek, minęło zaledwie półgodziny. Lekarze chodzili wte i wewte. Doprowadzało mnie to do szaleństwa. Uczucia rozdzierały moją duszę. Co z moją przyjaciółką? Czy wszystko będzie dobrze? – biłam się z myślami. Bałam się o nią, tak cholernie się bałam. Z jadem demona, pokroju Sariela, nie było zabawy. To naprawdę potężna trucizna.
Moje dłonie drżały, ze zdenerwowania przygryzałam paznokcie. Zwykle jestem twarda, ale bardzo martwię się o przyjaciół. To oni są najważniejsi, są światłem w moim życiu. Są niczym anioły, które są przy nas, kiedy upadamy, pomagają nam powstać. To osoby najbliższe memu sercu. Nie mogę pozwolić im tak po prostu odejść. Będę walczyć razem z nimi do końca. Do ostatniej kropli krwi. Do ostatniego tchnienia. Zawsze.
Wyrywałam włosy z głowy, przebierałam niecierpliwie nogami. Czekanie jest nie do wytrzymania.
Tik, tak, tik, tak. Płynie czas. Mozolnie przesuwające się wskazówki zegara. Do cholery ile można czekać?
Chodziłam w kółko. Właściwie, nic mi to nie daje. Jednak wolę to od siedzenia. Cierpliwość nie jest moją mocną stroną.
Uśmiecham się głupkowato do siebie. Przed oczami przemyknęły mi obrazy z naszych treningów, wspólnych wypadów na ramen. Kłótnie Naruto z Kibą, o to, który więcej zje. Perlisty śmiech granatowo włosej. Zachody słońca, powiewy wiatru. Zapach wiosny.
Przyjaciele... Zawsze przy nas są, wpieramy ich, a oni wspierają nas. Cudowne uczucie. Niesamowita więź między ludźmi. Jeśli jest prawdziwa, jest nierozerwalna.
Kiedy ich brakuje, czujesz pustkę. Jesteś bezradny i… Samotny. Samotność można porównać do próżni. Osoba samotna, jest pusta. Nie ma, z kim dzielić się dobrem i szczęściem. Jest to naprawdę smutne.
Słysząc stukot butów, odwróciłam głowę w stronę drzwi. Otwarły się się,a z sali wyszedł lekarz. Poderwałam się na równe nogi. Moje wargi poruszyły się, ale nim zdołałam wydać z siebie jakikolwiek dźwięk, mężczyzna uciszył mnie gestem dłoni i posłał mi karcące spojrzenie. Stałam tam jak słup soli z na pół otwartymi ustami. W końcu zdołałam się otrząsnąć. Krzyknęłam za oddalającym lekarzem, ale z marnym skutkiem. Postanowiłam jednak udać się za mężczyzną, więc pobiegłam za nim.
- Panie doktorze! Powie mi pan w końcu, co z Hinatą Hyugą? – zapytałam doniośle.
- Proszę mi wybaczyć, ale nie mogę zdradzać takich informacji. – odparł beznamiętnie.
Zaczęła mi delikatnie pulsować żyłka na czole. Gdybym mogła ciskałabym piorunami.
- Do cholery! – wrzasnęłam, ciągnąc lekarza za ramię – Niech mi pan powie, co z Hinatą!
Doktor widząc, że nie dam za wygraną wymamrotał.
- Ona…


***


Naruto

Krew mieszała się z potem. Zacięta walka nadal trwała. Razem z chłopakami dawaliśmy z siebie wszystko.
Słychać było dźwięk ocierających ostrzy. Ciężko dyszałem, musiałem poprawić formę. Kątem oka, spojrzałem na moich towarzyszy. Byli już bardzo zmęczeni walką.
Demon miał dosłownie kilka draśnięć. Jego przewaga była przerażająca. On jeden – niesamowicie silny, na nas trzech. Nagle atmosfera zrobiła się napięta. Nie byliśmy już tak optymistycznie nastawieni.
Naparłem na Sasuke, lecz z marnym skutkiem. Zostałem odepchnięty i przeleciałem kilka metrów.
Po chwili, z trudem, podniosłem się. W mgnieniu oka, demon pojawił się przy mnie. Nie zdążyłem nawet wykonać jakiegokolwiek ruchu.
Wszystko działo się w tak szybkim tempie. Ostrze zabłysnęło w blasku słońca. Usłyszałem krzyk przyjaciół.
Katana przebijała mnie na wylot. Kolana uginają się, pod wpływem mojego ciężaru. Upadam, krew spływała po moim ciele. Zimna ziemia ochładzała mój gorący policzek. Poczułem metaliczny smak w ustach. Do moich uszu dobiegł złowieszczy śmiech. Krótki krzyk wydobył się z krtani Shikamaru.
- Naruto!
Nastała ciemność…



Przypisy:

*Hakama () – rodzaj spódnicy lub bardzo szerokich spodni, według tradycji noszony tylko przez mężczyzn, obecnie jednak robią to także kobiety. Hakamę nosi się także, ćwicząc pewne sztuki walki, takie jak aikido.
*Koshitta -  sztywna lub wyłożona miękkim materiałem podkładka w niższej części pleców.
*Himo - długie pasma płótna, owinięte wokół talii.
*Obi () – japoński odpowiednik szarfy lub pasa., używany do kimono. Obi nosi się w różny sposób, zależnie od okazji. Kobiece obi są bardziej ozdobne.
*Tabi (足袋) – skarpety o dwóch palcach, sięgające kostek; nosi się je do sandałów.
*Geta (下駄). Są to drewniane sandały dla mężczyzn i kobiet noszone do yukata. Gejsze noszą yukata o nieco innym wyglądzie.

*Tsuka (jap. ? dosł. rękojeść) – rękojeść japońskich mieczy wykonana zwykle z wydrążonego drewna lub miedzi z bawełnianym, skórzanym lub jedwabnym oplotem tsukaito lub tsukamaki i elementami dekoracyjnymi. Tsuka zakończona jest kashira, a w miejscu połączenia z tsubą (jap. ?) ma fuchi (jap. ? dosł. brzeg). Na tsuce znajduje się strój miecza (jap. 拵え koshirae?) - oplot tsukamaki, a pod nim zwyczajowo skóra rekina lub płaszczki (np. manty, samegawa).
*Tsukamaki – rodzaj oplotu. <klik>
*Kashira (źródłosłów oznacza "głowę") – zakończenie rękojeści (tsuki), czyli głowica miecza japońskiego (katany, wakizashi, tanto) w postaci metalowej lub kościanej nakładki lub grzybka. Zalicza się do części stroju miecza (koshirae) i w stylu zdobienia powinna odpowiadać reszcie. Kashira prócz tego że jest ozdobą, pełni także funkcję wzmacniającą konstrukcję rękojeści oraz ciężaru ułatwiającego wyważenie miecza.
*Tsuba (jap. ?) – garda japońskiego miecza (katana, wakizashi, tantō) lub broni drzewcowej (yari, naginata) – część odpowiadająca za ochronę ręki przed ześlizgnięciem się z rękojeści na głownię (ostrze) miecza i ostrza przeciwnika w kierunku przeciwnym. Pełniła także wiele dodatkowych funkcji: pozwalała wyważyć miecz, mówiła o statusie społecznym posiadacza, a podczas zwarcia chroniła rękę przed cięciem przeciwnika. Tsubę najczęściej wykonywano ze stopów miękkich metali – miedzi, srebra, złota, także z brązu; rzadziej ze stali.


[ Biały pentagram ] W XIX wieku Eliphas Lévi podzielił pentagramy na "dobrą stronę" i "złą stronę". Za "dobrą" uznał ten odwrócony jednym wierzchołkiem do góry, za "złą" odwrócony – zwrócony dwoma wierzchołkami do góry. Pentagram zwrócony jednym wierzchołkiem do góry zwany jest Pentagramem Białym, jest on odzwierciedleniem sacrum – siły boskiej. Może również odzwierciedlać pięć zmysłów człowieka, pięć żywiołów: powietrze, wodę, wiatr, ogień i światło, oraz pięć światów: fizyczny, eteryczny, astralny, mentalny i duchowy, ukazując wyższość umysłu człowieka nad wszelkimi innymi żywiołami i zmysłami.

Źródło: Wikipedia.




Od Autorki: Rozdział w końcu się pojawił, pewnie jest mnóstwo błędów, także śmiało wytykać! :) Nie jestem dobra w opisywaniu walk, a dialogi wychodzą mi tragicznie... Jeśli chodzi o Naruciaka, to chciałam, żeby wyszedł jak zwykle, nieogarnięty, z głupimi tekstami, czy wyszło? Nie wiem. Rozdział nie jest jakiś przydługi.. Teraz będę się brać za Jack The Ripper SasuSaku ;) Pozdrawiam wszystkich czytelników! ;3

*"- Żryj gruz cyganie!* – wykrzyczał blondyn i z lisem, naparł na demona(...)" - tekst na poziomie gimbazy, ale taki miał być, gdyż Naruto jest trochę taki... jakby to ująć, nierozgarnięty. :)

15 komentarzy:

  1. nooo weź no! zakończyć w takim momencie?!
    błędów nie znalazłam, znaczy gdzieś tam było si - zamiast się, ale to niewielki szczegół :D
    rozdział świetny, co tu dużo mówić :D i mimo, że taki długi, to jakoś szybko się czytało >.<
    czekam oczywiście na kolejny, chodź pewnie szybko to nie ma co się go spodziewać, nie?
    też tak myśle :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohayo!
    Odnioslam wrazenie ze Hinata znala Sakure. I ze umarla, albo zapadla w spiaczke.
    Rozdział ciekawie napisany. Opisowo. Akcja sie rozkreca.
    Czekam na kolejny rozdzial
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. *O* Szczena mi opadła , stwierdziłam że na BANK muszę polecić twojego bloga na moim ! Piszesz świetnie , nie mogłam oderwać się od monitora. Jestem po prostu zachwycona ^-^
    Pozdrawiam i gratuluje pierwszej notki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Źle opisujesz walki? No chyba nie! Wyszło ci to fenomenalnie :)
    jedyne, co mi nie pasowało, to wypowiedź Tenten, że ,,idzie do lekarza". Było to takie... Zwyczajne, wyrwane z kontekstu. Jak dla mnie, w ogóle nie pasowało do sytuacji. Ale to tylko moja skromna opinia :)
    pozdrawiam, Rina

    OdpowiedzUsuń
  5. Ok, przeczytałam^^ Mam prośbę: Możesz mnie powiadamiać o nn? Proszę... Na http://shikari-forever.blogspot.com/ lub http://konoha-clans.blogspot.com/. Notka strasznie mi się podobała. Czekam na next'a!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, kolejny blog i kolejny świetny pomysł. Blogi yuri w Polsce są dużo mniej popularne niż yaoi więc to miła odmiana.

    Ogólnie zauważyłam, że dużo lepiej piszesz te sceny poważne, smutne. One są naprawdę dobre; klimatyczne i widać, że wiesz co chcesz w nich przekazać. Problem jest z tymi luźniejszymi fragmentami. Staraj się jak najbardziej wsłuchiwać w takie codzienne rozmowy. Poza tym strasznie spodobał mi się fragment: Są niczym anioły, które są przy nas, kiedy upadamy, pomagają nam powstać. To osoby najbliższe memu sercu. Nie mogę pozwolić im tak po prostu odejść. Będę walczyć razem z nimi do końca. Do ostatniej kropli krwi. Do ostatniego tchnienia. Zawsze." Piękny po prostu, aż musiałam go sobie zapisać.

    Oczywiście, jak to ja, wyłapałam kilka błędów:
    "Brązowe włosy związane w dwie kitki, miała duże, iskrzące się czekoladowe oczy" - tak się dzieje kiedy w połowie zdania zmieniasz koncepcje co do tego, jak ma wyglądać. (; Wtedy powstają takie kwiatki.
    "Delikatny wiaterek muskał jej twarz." - ten wiaterek to nawet ze dwa razy był. Błagam, "delikatny" wystarczy ten wiaterek brzmi infantylnie.
    "Były one poświęcone wodą święconą." "pokropione" brzmiałoby tutaj lepiej.
    "Ej Idę z Hinatą do lekarza!" - po "ej" przecinek, a najlepiej w ogóle bez "ej".
    "- Giń skurwielu! – krzyknęła oddając strzały.
    Sariel ominął je wszystkie, na co dziewczyna przeklęła siarczyście.
    - Kurwa. – mruknęła pod nosem – Skubany szybki jest.
    " - opisałaś, że przeklnęła więc tą drugą kurwę można wywalić. z przekleństwami trzeba uważać, bo dawkowane racjonalnie nadają tekstowi charakteru, ale łatwo z nimi przesadzić.

    A co do samej treści... Nie mów mi, że zabiłaś Naruto?! No hej, bez przesady! Po Naruto może czołg przejechać, on przecież jest nieśmiertelny! Jak mogłaś?!
    No i jestem ciekawa jak wpleciesz w to wszystko Sakurkę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mam problem z tymi luźniejszymi fragmentami, dobrze o tym wiem.. Staram się nad tym pracować, ale może kiedyś będzie widać choć malutkie efekty. Muszę również przyznać, że te smutne i poważniejsze sceny dużo lepiej mi się pisze, sama nie wiem czemu xD
      Oh i bardzo dziękuję za wytknięcie błędów, naprawdę cenię sobie to. :)
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  7. No więc tak... JESTEM TOTALNIE ZAUROCZONA BLOGIEM, SZABLONEM, TYM, ŻE NIE JEST TO GIMBAZA, bo prawdę mówiąc opowiadania pt SasuHina, HinaIno.. sratatara tak wyglądają! Ale tu nie! Tu pisze pisarka! Tu wszystko śpiewa i tańczy i w dodatku z tak ciekawą fabułą. pierwszy raz nie wiem co mam napisać? Jestem oczarowana. Hinata to moja ulubiona postać. Szukałam czegoś innego i mam! W dodatku z takim pomysłem! Podoba mi się wszyściutko łącznie z doborem bohaterów - fajnie zrobiłaś że Naruto jest tym tenerem - wybacz, jeśli źle napisałam, no bo wiadomo... lis, tak samo Kiba i TenTen jako smok również mi pasuje! Jestem tak podekscytowana, taka pełna zapału... z reguły podchodze ostrożnie do "nowych" albo inaczej... nowo poznanych autorek, ale tutaj w ogóle sobie nie wyobrażam że mogłabys to zepsuć! Jestem oczarowana - wiem, że pisałam, ale tak się ucieszyłam, że nie jesteś gimbolem, który sobie wymyślił podjaraną parkę yuri, że naprawdę... tutaj jest wątek, będzie jakaś sensowna akcja, no kurcze... coś co może mnie na serio wciągnąć, co jest warte uwagi - bo inne. Nie ciągłe SasuSaku, SauSaku, albo zwykłe school, to jest para niespotykana, typowo fanficko'wa i jakies podłoże, jakiś pomysł.

    Ale... gdybym mogła cię prosić... Przekleństwa w teście absolutnie nie pasuje, drażnią, irtyją, denerwują... nie oddajesz emocji bohaterów, tylko ich ogłupiasz - to taki maleńki szkopuł, naprawdę... zwróć na to uwagę, bo takie czytanie, czytanie a tu nagle potok przekleństw w języku polskim...ughr wybija z rytmu podczas, gdy ja! pożerałam tekst oczami!

    A i jeszcze jedno - nie rób z Hinaty Sakury, dobrze? Jej reakcje w tym rozdziale bardziej przypominaja Haruno, jeśli chcesz pisać o tych bohaterkach pamiętaj, że są one inne... Wbrew pozorom Hinata JUŻ nie jest taka niesmiała i cichutka, ale znowuż nie taka cyniczna, bezczelna... jest delikatna, jak kwiat, tajemnicza, skromna, ale potrafi wiele... ma siłe charakteru, niezłomność, nie poddaje się, ma cel i go osiąga a niekoniecznie kłapie dzióbkiem - to ejst Sakura, ona jest tą wykrzyczną, beczelną babką z upierdliwym charakterkiem. Proszę, proszę, proszę... napraw Hinatę, bo chce czytać to opowiadanie! Od razu nawet dodaje Cię do linków - a nigdy tego nie robię, bo... muszę cię polecić, no! Już nawet jednej osobie o Tobie wspomniałam - ja tak mam, wybacz, jak mnie coś wkręci to jak dziecko normalnie... ;D
    Ochłonę troche i moj komentarz będzie "mądrzejszy" haha;d Oczywiście czekam na rozdział i na pewno bedą jedną z pierwszych osob która ci zrecenzuje nastepny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh może oddałam tak Hinatę, bo częściej wcielam się w rolę Sakury xD to już takie przyzwyczajenie :D Cóż, w moim opowiadaniu Hinatka, oczywiście będzie sobą, ale mam zamiar dodać jej troszkę pazurka, żeby nadać takiej pikanterii. Egzorystka z takim zadaniem musi posiadać pewność siebie i niezłomność, dlatego Hinata, nie będzie całkowicie "tą" Hinatą, ale nie mam zamiaru pozbywać się jej tego bardziej kobiecego i urokliwego charakteru. Sama nie wiem co napisać. Aż kiedy przeczytałam twój komentarz, na moich policzkach pojawiło się delikatnie zaczerwienienie. Nigdy w życiu chyba nie dostałam tylu komplementów! Za to bardzo dziękuję, ale warto jednak czasami ochłonąć i dać jakieś porady - w końcu jestem młodziutką "pisareczką", która jeszcze wielu rzeczy nie wie i musi się nauczyć, ale jak wiadomo wszystko przychodzi z czasem.
      Co do przekleństw, staram się je ograniczać, ale mnie jakoś one nigdy nie przeszkadzały. Po za tym tutaj była walka, co za tym idzie pełno emocji, nerwowość, gniew, szczęście, smutek, a to wszystko dzieje się przecież we wnętrzu bohaterów. Ale jak już mówiłam, postaram się, aby było ich jak najmniej, a może i wcale.
      Osobiście sama jestem oczarowana szablonem, dlatego jakoś nie spieszy się mi ze zmianą wyglądu bloga, jakoś nie widzę, aby jakakolwiek szabloniarka odwaliła lepszą robotę niż Anaya - zrobię jej małą reklamę, gdyż dziewczyna ma naprawdę smykałkę do tego.
      Cóż pozostaje mi tylko podziękować za komentarz. Na prawdę miło, że komuś się podobają moje bazgroły.
      I muszę Cię niestety rozczarować, gdyż jeszcze miesiąc jestem gimnazjalistką ;) więc gimbaza jest, ale chyba dobrze to maskuje, skoro tego aż tak nie widać. I nie jestem zapaloną fanką yuri czy yaoi ( nawet nie czytam opowiadań tego typu, jedynie jak jakaś fajna manga się przewinie ), ale sama chciałam stworzyć coś innego i chyba mi się to udało. ;) Po za tym pisanie dla mnie bez jakiejś ciekawej fabuły jest bez sensu, bo po co powtarzać po innych, jak samemu można wpaść na coś innego, niepowtarzalnego. A wypisywać co popadnie też jakoś mi się nie podoba, później wychodzą jakieś flaki z olejem, ni to ciekawe, ni to romans, ni to akcja. Zwykle tak wyglądają opowiadania o yaoi, yuri ( chociaż więcej jest yaoi oczywiście ), choć nie wszystkie, ale głównie one opierają się na jakiś szkolnych pierdach, a dzieje się co w drugim opowiadaniu to samo. Mam nadzieję, że u mnie tak nie jest O.o xD
      No nic, pozdrawiam serdecznie! I dziękuję za opinię!

      Usuń
  8. Uuuu, Sasame, ciesz się! Mitshie zazwyczaj nie jest taka milutka dla nowo poznanych pisarek, więc musiałaś ją naprawdę oczarować! ;D I tak, to ja byłam tą, której ta dziewoja paplała, że Sasame Ka ma świetne pomysły i że koniecznie muszę odwiedzić tego bloga xd NO TO JESTEM!

    Dziewczyno, muszę przyznać, że z każdym kolejnym blogiem zaskakujesz mnie bardziej O.O I stylem i pomysłami! Skąd się u Ciebie biorą te pomysły, co? Zdradź mi, bo ja też tak chce... I w sumie nie wiem co mam napisać. TO naprawdę jest zupełnie inne opowiadanie, zupełnie świeży pomysł, który zachęca do czytania. Bo naprawdę w głowę zachodzę, co Ty tam wymyśliłaś? I co z Hinatą? Czyżby Sakura super-medyk ją odratowała? I co z Narutkiem - chyba mi go nie zabiłaś! Opanuj się xd
    "Żryj gruz cyganie!" <-- nawet nie wiesz, jak ja kocham ten tekst! A już z wieki go nie słyszałam (jakieś 3 lata od skończenia gimbazy...)

    No i znów, to czym mnie kupiłaś - fragmenty Biblii. Jak na szarych-... masz piosenki, które nadają klimaciku, to tu te fragmenty dają teko starożytnego, poważnego i trochę wyniosłego klimatu. Do takiego opowiadania w sam raz!

    No, ale bez błędów też się nie obyło ^^"
    "- Teraz ja pokażę, co potrafię. – szepnąłem do siebie." -> już Ci zwracałam na to uwagę, bez kropki po "potrafię". Jest taka zasada, że jeśli po myślniku występuje słowo kończące wypowiedź, jak "szepnęła, odparła, krzyknęła" to przed myślnikiem nie stawiamy kropki!
    I pogubiłaś się w czasie w dwóch ostatnich fragmentach - Naruto i Tenten. Najpierw piszesz w teraźniejszym, a potem nagle z dupy przechodzisz do przeszłego. Zdecyduj się xd Osobiście radzę utrzymywać czas przeszły, bo jest prostszy i naturalniejszy :)

    No to co, oficjalnie jestem czytelniczką Twojego kolejnego bloga! Jestem ciekawa, czy kiedyś dotrę na wszystkie, haha xd No nie ważne... będzie mnie informować na gg o nowościach? Prosiłabym ^^

    Pozdrawiam i WENY!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh dziękuję, sama nawet nie zauważyłam, że czasy mi się poplątały xD Cóż, pomysły biorą się znikąd, zwykle przy codziennych czynnościach, czytaniu, pisaniu, słuchaniu muzyki, oglądaniu filmów, a nawet chodzeniu do kościoła :D Skoro ostatnio Mitshie była dla mnie miła, a zwykle nie jest taka milusia, to już się boję, co będzie przy następnym rozdziale >.<
      Co do tekstów rodem z gimbazy, mam zamiar trochę wprowadzić takich tekścików, zamiast przekleństw itp. :D
      Oczywiście, że mogę Cię powiadamiać ;)
      Również pozdrawiam ^^

      Usuń
  9. Ale żeś dowaliła, mój ukochany Mephisto jest tym złym" >.< Amaimona też dasz? ;D tylko błagam, żeby nie był mega zły, ok? Bo go lubię <3

    bardzo mi się podoba tematyka twojego bloga, cieszę się, że ktoś pisze o czymś tak bliski do Ao no Exorcist, które pokochałam po pierwszym odcinku *.*

    Pozdrawiam i czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten blog nie jest o Ao No Eorcist ( choć bardzo lubię to anime), zapożyczyłam tylko rangi egzorcystów no i będą zapożyczone nazwy piekła itp. ;) Jest to blog głównie o tematyce Naruto ;P

      Usuń
  10. To już twój drugi blog, który zaczęłam czytać i przyznaję, że równie mi się podoba. Nie oglądałam Ao No Eorcist, ale jestem ogromną miłośniczką różnych gier, także miejscami przywodzą mi na myśl pewne obrazy. W ogóle, pomysł z demonami i ich przeciwnikami jak najbardziej do mnie przemawia i mam nadzieję, że będziesz kontynuować bloga :)
    Co do przekleństw, mi nie przeszkadzają, byle nie były zbytnio nadużywane. A w tym rozdziale nie uważam, że jest ich aż tak dużo.
    Ciekawa jestem, czy Naruto umarł...
    Czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh będę kontynuować, oczywiście! W lipcu powinien pojawić się rozdział II, już mam go zaplanowany od dawna tylko jakoś brakuje czasu, aby spisać to wszystko :D
      Ja nie lubię nadużywać przekleństw w opowiadaniu, ale czasami je dodaję ;)
      Dziękuję za komentarz i również pozdrawiam! ;)

      Usuń

layout by Sasame Ka